Często słyszę: „ale Ty dużo używasz czerni”, odpowiadam: bo to nie kolor. To stan umysłu i nie ma nic wspólnego z depresją. A tak na poważnie – w świecie malarstwa abstrakcyjnego i strukturalnego czerń to dla mnie przestrzeń, głębia, cisza między dźwiękami.

Technicznie rzecz biorąc, czerń to brak światła, czyli brak koloru. A ja – trochę z przekory – robię z niej głównego bohatera. Bo co podkreśli lepiej złoto, miedź, fakturę, pęknięcia czy światło, niż solidna, matowa czerń? No właśnie. Czerń błyszcząca i czerń matowa to wciąż czerń, a jednak ze sobą kontrastują w jakiś nieoczywisty sposób. Zwłaszcza to widać na dużych formatach, gdzie każdy detal ma swoje pięć minut.

Czerń świetnie współpracuje z fakturą – żele, pasty, masa szpachlowa czy talk zaczynają mówić własnym językiem, kiedy ich powierzchnia nie jest rozpraszana dodatkowym kolorem. W moich obrazach strukturalnych to właśnie czerń bywa najgłośniejszym akcentem – choć robi to po cichu.

Więc jeśli zastanawiasz się, czemu w moich pracach jest tyle ciemnych plam – to nie mrok. To świadomy wybór. Tylko nie mów potem, że nie ostrzegałam: czerń wciąga, jak czarna dziura w kosmosie. Czarny obraz w minimalistycznym wnętrzu jest jak kropka nad i.

Obejrzyj moje czarne obrazy w galerii https://maggiebukovskyart.pl/galeria/ i napisz mi co o nich myślisz kontakt@maggiebukovskyart.pl

Ciasteczko?

Strona używa plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies.