Za co kocham miedź w malarstwie abstrakcyjnym (i co mają do tego kasztanowe włosy)
Jest coś magnetycznego w miedzi. I nie chodzi mi tylko o to, że jej odcień idealnie komponuje się z moimi kasztanowymi włosami (choć, przyznaję – to też coś znaczy). Miedź w malarstwie abstrakcyjnym to dla mnie materiał, który potrafi rozświetlić strukturę, dodać głębi i trochę luksusu, ale w wersji artystycznie surowej.
Uwielbiam ją w duecie z czernią, matową szarością, a czasem też z turkusem. Działa jak biżuteria na obrazie – przyciąga wzrok, ale nie krzyczy. W obrazach strukturalnych tworzy piękną grę światła i faktury. A jak błyszczy odpowiednio podświetlona!
W moim malarstwie tubka miedzianej farby metalicznej to must-have. Czasem wyciskam ją z takim zaangażowaniem, jakbym właśnie odkrywała nowy pierwiastek. I może trochę tak jest.
Jeśli lubisz nietypowe faktury i obrazy w dużych formatach, które grają światłem, to miedź naprawdę robi robotę. A jeśli masz też kasztanowe włosy – to już prawie obowiązek😊